Jedna Odpowiedź

  1. Paweł
    Paweł at |

    Dla mnie pani Bonda jest doskonałym przykładem jak można się rozwinąć i wskoczyć na najwyższy światowy poziom poprzez praktykę. Tą praktyką był właśnie cykl o Meyerze. Ale samo wskoczenie na poziom światowy następuje dopiero w serii z Saszą Załuską . Seria z Meyerem jest średnia – dwie książki które da się czytać i nawet wciągają, dwie których ja osobiście nie byłem w stanie ukończyć bo przyzwyczaiłem się już do pewnego poziomu kryminałów poniżej którego po prostu zaczynam walczyć o każdą stronę i jeśli nic się przez dłuższy czas nie poprawia to poddaję się. Ja tej książki nie zmęczyłem („Florystki”) – porównywanie jej do „Ciemnych sekretów” a więc książki genialnej jest chyba jednak trochę porównywaniem życzeniowym. Tych książek nie łączy nic poza profesją bohatera. Problem w tym, że Meyer jest plastikowy, niby autorka próbuje jakoś go uwiarygodnić, pokazać jakie ma kłopoty, jak upadł, ale moim zdaniem nie robi tego wiarygodnie, podczas gdy Sebastian Bergman z „Ciemnych sekretów” jest postacią, której ból czytając naprawdę odczuwamy.

    Sprawa Niny Frank lepsza – co prawda powiedziałbym, że średnia, ale jednak ciągnęło mnie do czytania – może dlatego, że historia była ciekawa, miała potencjał i tylko momentami średnio napisana i bohaterzy nie do końca przekonywujący, ale naprawdę widać było potencjał. „Tylko martwi nie kłamią” to chyba najlepszy kryminał z Meyerem – widać poprawę w stylu pisania autorki, widać potencjał, widać efekty napisania tysięcy stron w przeszłości, może nawet dałbym tej książce 6 w 10 stopniowej skali. Podejrzewam, że pani Bonda sama zdaje sobie sprawę, że jej pierwszym kryminałem na wysokim poziomie był Pochłaniacz, a pierwszym naprawdę dopracowanym i przemyślanym bohaterem Sasza Załuska, bo naprawdę trudno jest nie zauważyć przepaści jaka dzieli oba cykle. Dziś pani Bonda jest najlepszą pisarką kryminałów w kraju, pisarką którą śmiało stawiam w równym rzędzie z autorami takimi jak Nesbo, Child, Larson, Becket czy wspomniany duet Rosenfeld and Hjorth, ale przede wszystkim pani Bonda jest przykładem dla młodych pisarzy – jak wiele można poprawić w swoim pisaniu, jak wiele można osiągnąć ciężką pracą nad sobą i swoimi tekstami.

Zostaw Komentarz